• Jesień w górach

    Jestem po krótkim urlopie spędzonym w górach. Miałem dużo czasu na wypady zdjęciowe. Saren znacznie mniej niż na mazurach, ale za to ile widoków. Wracając któregoś popołudnia ze zdjęć, spotkałem samotne drzewko łapiące resztki ciepła kończącego się dnia.

  • Kolorowo

    Takie tam strzały z ostatniego weekendu. Zdjęcia zrobione późno, około 10:00. Niestety nie udało się bliżej podejść, ale świeżo zakupiony wabik działa! 🙂 O 6:30 było znacznie bliżej, ale nie ma co wrzucać, brak światła i jeszcze bardziej nieostre. Mam nadzieję, że w przyszły weekend będzie ciekawiej.

  • Pracowicie

    Ostatnie tygodnie mijają bardzo pracowicie. Nowe projekty, terminy – ogólnie jest ok. Na zdjęciach byłem niestety tylko 2 razy. Pierwszy z plenerów – na mazurach: mgliście, szaro i buro. Kolejny plener ciekawszy: w Małopolsce. Ciekawszy dlatego, że znalazłem nowe miejscówki na zwierzaki, a wcześniej były to tylko przypadkowe spotkania.

  • Niedziela mija szybko

  • Zimny wieczór

    Zimniej ostatnio niż zwykle, trochę się cieszę z tego powodu, bo nienawidzę upałów. Mam mnóstwo zaległych wpisów i zdjęć do wrzucenia na stronę, ale po urlopie wpadłem w kocioł pracy i po prostu nie mam czasu. Chociaż dzisiaj wyszedłem na balkon i od tak strzeliłem w księżyc.

  • Jeleń

    Pierwsza w tym roku wizyta w Puszczy Piskiej była bardzo ciekawa! Plener w poniedziałkowy poranek przyniósł ze sobą Jelenia, który patrzył na nas pod słońce i zastanawiał się „co to?”. Czekam na kolejny wyjazd pewnie dopiero w połowie września, na rykowisko.

  • Spłoszony

    Po raz kolejny mazury i wyprawy na zdjęcia. Prawie udało nam się podejść Kozła, który skutecznie schował się w jęczmieniu i leżał niewidoczny, dopóki nie podszedłem na odległość około 4m. Oczywiście momentalnie uciekł. Szkoda, bo była szansa na naprawdę dobre zdjęcie, gdybym wiedział dokładnie, gdzie leży mógłbym iść centralnie na niego 🙂 Moment ucieczki Wezdi ujął z takiej perspektywy, natomiast Ja to widziałem tak:

  • Na miarę Bear’a

    Przygód na miarę Bear’a było w miniony weekend mnóstwo. Zacznę od wypadów na zdjęcia z Wezdim. Wyjątkowo płochliwe sarny i kozły nie dały nam niestety szansy na podejście i dobre zdjęcia. Spotkaliśmy natomiast borsuka który początkowo wydawał się mało płochliwy. Podeszliśmy na odległość 4 metrów – nie zamierzał uciekać. Jak się okazało walczył z osami które w ziemi miały swoje gniazdo. Najlepszy był kajak (ponton), który pękł podczas spływu. Przeprawa przez las, pola i dojście do cywilizacji zajęło około 1,5 godz. 🙂

  • Upalnie

    Czekając na większe zwierzęta udało się ustrzelić coś mniejszego 🙂

  • Wytropiona

    Fotka z mojej ulubionej miejscówki. Sarna została wytropiona po długim i cichym spacerze.