• Burzowo

    Przedostatni weekend na mazurach spędziłem w klimatach burzowych. Gdzieś pomiędzy jedną burzą a drugą wybrałem się na zdjęcia 🙂

    chmury1

    chmury2

  • Zubrzyckie klimaty

    Pomimo pogody w kratkę udało mi się wyruszyć na krótki, podeszczowy spacer. Zubrzyca Górna znajduje się u podnóża Babiej Góry. Piękne widoki na Orawę, brak tłumów sprawiają że wolę jeździć tam niż do Zakopanego.

    zubrzyca

  • Poranny plener

    Oj długo (od 6 miesięcy) planowałem wybrać się na poranny plener fotograficzny. Z reguły kończyło się na planowaniu, bo nie chciało mi się wstawać. W ten weekend stwierdziłem że nie pójdę spać, a że imprezka trwała długo – okazja była idealna! Około 4:00 zaczęło świtać 🙂

    mgielka

    poranek

  • Deszczowy weekend

    Zapowiada się deszczowy weekend, tak czy siak spędzę go na mazurach. Przypomniał mi się pewien kawał:

    „Pewnemu rolnikowi żona robiła niesamowicie dobre kanapki, kiedy szedł
    robić na pole. Kanapki ze świeżego chlebka, ze świeżutkim serkiem,
    wędlinką, sałatką i innymi bajerami. Rolnik pewnego razu poszedł robić w
    pole, kanapki zostawił na kamieniu jak zawsze… Po kilku godzinach pracy,
    zmęczony podchodzi do kamienia skonsumować kanapki…a tu ich nie ma!
    Następnego dnia żona znowu zrobiła mu pyszne, jak zawsze, kanapeczki,
    rolnik poszedł robić w pole, aby po kilku godzinach pracy zauważyć, że
    znowu mu ktoś zawinął kanapeczki! Wkurw*ł się rolnik i postanowił, że
    następnego dnia będzie patrzył zaczajony za drzewem, jak kto mu podwędza
    kanapki! Jak pomyślał – tak zrobił. Zaczaił się i patrzy – a tu wielki
    orzeł nadlatuje i porywa jego drugie śniadanie! Rolnik biegnie za nim.
    Biegnie, patrzy, że orzeł leci do lasu – rolnik za nim! Orzeł siada miedzy
    drzewami, odpakowuje kanapki, wyciąga z nich zawartość, wyrzuca wędlinę,
    ser, sałatę i inne dodatki, bierze dwie kromki chleba, przykłada sobie do
    piersi i masując swoją klatkę piersiową woła głośno: „O kurwa! Jaki ja
    jestem pojebany!”

  • „Antychryst”

    Mam wyrzuty sumienia, że zmarnowałem 2 i pół godziny oglądając tak beznadziejny film. Nieprzyjemny, nudny i ciężki. Spodziewałem się dobrego horroru a na ekranie zobaczyłem dwójkę ludzi którzy pojechali do domku w lesie w celu przeprowadzenia terapii. Opętana demonami główna bohaterka zaczyna świrować i próbuje zabić swojego męża. W międzyczasie wycina sobie łechtaczkę, wcześniej przewierca nogę mężowi. Trochę krwi, przesadzone sceny, wszystko to zostało już pokazane w innych filmach z cyklu „Piła” – nuda. Akcja dzieje się baaardzo wolno, sceny erotyczne zrobione troche na siłę. Lisek mówiący głosem diabła rozbawił publiczność na sali. Ludzie wychodzili z seansu. Na pewno nie jest to film dla ludzi którzy chcą sobie wyskoczyć na „coś” do kina w wolne popołudnie. Być może film miał głębsze przesłanie psychologiczne, które zostało przysłonięte dziwnym i brutalnym zachowaniem głównych bohaterów. Trudno – nie dla mnie.

  • Znalezione cd…

    Długo nic nie pisałem bo właściwie nic ciekawego się nie działo. Cały tydzień monotonia. Nie zrobiłem w ubiegły weekend żadnych zdjęć, jedynie krótki filmik przedstawiający mojego psa i moment kiedy cieszy się wolnością, pies znika z kadru z prędkością światła, film się kończy. Pascal wystawił na forum zdjęcie mojego ostatniego znaleziska – dzisiaj się wyjaśniło co to jest, szczegóły tutaj:
    http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=653672#857703

  • Znalezione

    Sobota, niedziela pełne atrakcji. Przyjechał Pascal i przywiózł ze sobą przyrząd do poszukiwania pod wodą (magnes neodymowy) na 20 metrowej linie oraz dwa wykrywacze metali.

    Sobotnia pogoda nie dopisała. Co 45 minut nawałnica z silnym wiatrem, deszczem i gradem po 10 minutach słońce i ani jednej chmurki i nagle nie wiadomo skąd znowu nawałnica i tak w kółko 🙂 Mieliśmy mieszane uczucia ale mimo tego wyprowadziliśmy łódkę na jezioro i wypłynęliśmy z nadzieją znalezienia czegoś fajnego. Metoda jest prosta i ciekawa. Przywiącujesz linę wokół pasa, wrzucasz magnes, czekasz aż opadnie na dno w muł, płyniesz powoli, magnes włóczy się po dnie i co chwile wyciągasz magnes z wody i sprawdzasz czy coś się przyczepiło. Nie obyło się bez nawałnicy, która
    dopadła nas na środku jeziora, ale spokojnie po 10 minutach deszczu, silnego wiatru z drobnym gradem znowu wyszło słońce. Spodziewaliśmy się ze coś znajdziemy, ale skończyło się na drobnych akcesoriach wędkarskich, kawałek  sprężynki, stary haczyk na ryby i kilka kapsli. Wróciliśmy do domui przygotowaliśmy pieczonki z kociołka na ognisku.

    Niedziela była znacznie ciekawsza. Po śniadaniu pojechaliśmy na pola z wykrywaczami metali.  Niezła zabawa i cholernie wciąga. Znajdujesz jakiś drobiazg i wyobrażasz sobie co działo się w tym miejscu 100 lat temu. Układasz w głowie wydarzenia znajdując fragmenty rosyjskiego pocisku, 2 metry obok fragment niemieckiego pocisku. Co jakiś czas trafi się jakiś bezużyteczny drut, fragment harmonijki ustnej lub np guzik carski lub pruski. Nie pamiętam ale Pascal wie. Najciekawszą rzeczą jaką udało mi się znaleźć było to coś:

    kon

    Przypomina sprzączkę od paska. Zrobione jest z ołowiu i na srodku portret konia. Z chęcia wybiorę się na kolejne poszukiwania.

  • Z filtrem

    Minął tydzień, minął weekend. Weekend super – po raz kolejny na Mazurach Zachodnich. W piątek korzystając z pięknego popołudnia testowałem zakupiony dzień wcześniej filtr polaryzacyjny.  Więcej o filtrach polecam poczytać tutaj: http://www.dfv.pl/szkola-podstawy-fotografia.html?id=108

    A oto piątkowa próbka:

    wpolu

    🙂

  • Na razie kiepsko

    Tak mogę podsumować próby fotografowania nieba nocą. Po pierwsze: zabrakło mi cierpliwości, po drugie: zabrakło towarzystwa. Żeby zrobić ciekawe zdjęcie nocne trzeba długo naświetlać (od 10 do 25 minut) tyle samo czasu zajmuje później odszumienie zdjęcia w aparacie – z 25 minutowego zdjęcia robi się prawie godzina. Do tego dochodzi zimno i rosa. Spacerując nocą po mazurskich polach wyobraźnia pracuje 🙂 Piszę o tym bo natknąłem się na pędzącą nieopodal sarnę 🙂  Moim zdaniem w taki gwiezdny plener oprócz elektronicznego wężyka spustowego warto zabrać obiektyw szerokokątny (więcej nieba w kadrze bez utraty horyzontu), warto też zabrać kogoś dla towarzystwa, a najlepiej kogoś kto tez będzie chciał porobić zdjęcia 🙂 Udało mi się uchwycić wschodzący księżyc, oto próbka:

    niebo

    🙂

  • Wyjeżdżam na wekend. Zabieram ze sobą elektoniczny wężyk spustowy 🙂  i planuję (jak zwykle) pobawić się tym razem w fotografowanie gwiazd.  Mam nadzieję że coś z tego wyjdzie. Efekty podeślę w poniedziałek.