Od dwóch miesięcy niestety nie udało się zrobić ładnych zdjęć, więc wrzucam zaległość z maja.

Od dwóch miesięcy niestety nie udało się zrobić ładnych zdjęć, więc wrzucam zaległość z maja.

Eksploruję Mazowsze. Pobudka o 03:30, na miejscu byłem około 05:30, ukryty w cieniu tuż po wschodzie słońca cierpliwie czekałem aż podejdą.



Zapowiadał się mroźny, piękny, bezchmurny poranek. Niestety okazało się inaczej: chmury i ciemno, jak na możliwości mojego aparatu. Na szczęście udało się podejść dwie sztuki.

Niedziela rano: mgła, mróz, zero chmur, budzik nastawiony na 6:00. Około 6:45 byłem w miejscu, w którym wcześniej nie miałem okazji tropić. Przyznam się, że oglądałem jeden z piękniejszych wschodów słońca, a nieznajomość miejsca i nowe przestrzenie dodały uroku całości. Napotkałem stado w ilości 13 sztuk, i dopiero po powrocie do domu odkryłem, że nieco dalej z pierwszych promieniami słońca korzystał myszołów.

Nieco wcześniej poranna mgła odsłoniła ambonę

Zdjęcie z grudnia 2013. Ale po tak długiej przerwie miło było nacieszyć oko i warto było wstać długo przed wschodem słońca. Tego poranka saren było dużo więcej, ale niestety pozostałe zdjęcia nieudane 🙂 Wybrałem tylko jedno.

Wracam po długiej zimowej przerwie. Mam za sobą wiele „sarnich” wyjazdów, ale niestety od listopada do teraz nie udało mi się nic ciekawego podejść. Zwierzaki były ale a to za daleko, a to zwęszyły mnie jako pierwsze itd. Swoje wyjazdy dokumentowałem na Instagramie Ostatnio odwiedziłem stare miejsca, i aż miło było zobaczyć kilka sztuk w samo południe!

Z ostatniej zasiadki przy lesie.

Po 4 miesiącach długiej przerwy i mocnym zapracowaniu w końcu udało mi się gdzieś pojechać. Postanowiłem sobie, że ten rok będzie mniej zapracowany niż końcówka poprzedniego. Do wyjazdu nie zniechęciły mnie też ostatnie rekordowe przymrozki. (na miejscu było -24). Wybrałem się w moje ulubione pola i lasy. Zwierzęta widziałem z daleka, a raczej jako pierwszy zostałem przez nie zauważony więc nie było jakichkolwiek szans na bliższe spotkanie z nimi. Mimo to wyjazd udany.

Nadrabiam zaległości. W pierwszej połowie września odwiedziłem Puszczę Piską. Zwierząt zdecydowanie dużo mniej. Z ambony obserwowałem Matkę z młodym.
