Wyprawy na zwierzęta ciąg dalszy. Tuż przed polaną dostrzegłem pasącą się sarnę, a kilka metrów przed nią leżały dwa młode, jedno z nich uciekło do lasu, drugie z zaciekawieniem obserwowało mnie jeszcze przez moment.


Wyprawy na zwierzęta ciąg dalszy. Tuż przed polaną dostrzegłem pasącą się sarnę, a kilka metrów przed nią leżały dwa młode, jedno z nich uciekło do lasu, drugie z zaciekawieniem obserwowało mnie jeszcze przez moment.


Wróciłem po godzinie. Młoda leżała dokładnie w tym samym miejscu i w tej samej pozycji. Postanowiłem zadzwonić do leśniczego, żeby upewnić się czy wszystko OK. Zapewnił mnie, że w nocy matka na 100% zaopiekuje się sarenką. O 5:00 następnego dnia poszedłem sprawdzić – sarenki nie było 🙂

Weekend spędziłem tropiąc kozły na mazurskich polach. Pogoda na zdjęcia bardzo niekorzystna, trochę za ciemno, chmury. Spotkałem jednego osobnika w towarzystwie dwóch sarenek, po krótkiej obserwacji sarny odeszły, a kozioł postanowił ukryć się w w zielonym życie. Frajda i adrenalina przy podchodzeniu ogromna. Udało mi się wykonać kilka zdjęć, aczkolwiek bywało lepiej. Dodatkowo znalazłem też norę borsuka, który ze wzgórza wystawiając głowę miał niesamowity widok na polanę, las i jezioro – tylko pozazdrościć. Nie wiedziałem jeszcze, że najlepsze przede mną. Wracając polnymi drogami, słońce dosłownie na 10 minut tuż przed zachodem wyszło zza chmur i rozświetliło całą okolicę. Przepiękny widok i kolory! W odległości około 15-20 metrów dostrzegłem, że coś się poruszyło. W pierwszej chwili pomyślałem, że to lis ponieważ kolor najbardziej odpowiadał właśnie lisowi. Okazało się że to mała sarenka. Nie wiem dokładnie ile miała tygodni być może dni, ale zaraz po wykonaniu tego zdjęcia, niezdarnie położyła się na trawie i wpatrywała we mnie. To był naprawdę piękny i niecodzienny widok. Przeżycia nie do opisania.
