Wrzucam zdjęcie ze Stycznia 2026, gdzie fotografowałem zorzę na mrozie między Podwilkiem a Zurzybcą Dolną.

Wrzucam zdjęcie ze Stycznia 2026, gdzie fotografowałem zorzę na mrozie między Podwilkiem a Zurzybcą Dolną.

Zimowy widok na szczyt Babiej z Orawki.

Nadrabiam zaległości. W pierwszej połowie września odwiedziłem Puszczę Piską. Zwierząt zdecydowanie dużo mniej. Z ambony obserwowałem Matkę z młodym.

Wróciłem z Mazur.Dopiero ostatniego dnia udało mi się zrobić cokolwiek 🙂

Deszczowo i ponuro jak na lipiec, „znajoma” ambonka mocno się ostatnio przechyliła. Obawiam się, że nie dotrwa następnego lata. Najbliższy weekend spędzę na mazurach. Zaczyna się ruja saren – może będzie więcej zdjęć 🙂

Wracając z porannych zdjęć napotkałem kozła. Przerwałem mu śniadanie, a zajadał się tak, jakby małemu dziecku dać 1500100900 słodyczy. Będąc w Sainte Sabine nie nastawiałem się na tego typu zdjęcia. Tydzień to za mało żeby zapoznać się z ulubionymi miejscówkami zwierząt, ale miejscowi zapewnili mnie, że saren i kozłów jest tutaj mnóstwo. Kozioł francuski – elegancik, powiedział „Bonjour”.

Jedyny deszczowy, ale bardzo przyjemny dzień. Powrót z targu w mieście Villeréal. Można było kupić suszoną kiełbasę, foie gras, miód, bardzo śmierdzące pleśniowe sery i słodycze. Wszystko świeże, od lokalnych przedsiębiorców, którzy z przyjemnością wożą się takimi właśnie samochodami 🙂

Issigeac to jedna piękniejszych miejscowości, jakie miałem przyjemność zobaczyć, podczas mojego pobytu w Sainte-Sabine-Born. To średniowieczne miasteczko otoczone jest XIII wiecznym murem, na środku znajduje się mały ryneczek, kościół, a wokół labirynt wąskich, malowniczych, kamiennych uliczek. Polecam każdemu.

Więcej informacji można znaleźć tutaj.
Spędziłem ostatni tydzień w bardzo malowniczym miejscu w miejscowości Sainte Sabine Born (południe Francji). Na zdjęciu widok o wschodzie słońca z pobliskiego wzgórza. Zdjęcie może się wydawać nieostre, ale to efekt nagrzewającego się w błyskawicznym tempie powietrza po dosyć chłodnej nocy + 400mm, jednak miejsce i chwile dla oka i ucha bezcenne. Opiszę więcej w pozostałych częściach 🙂

Weekend spędziłem na mazurach. Wietrzny, zimny i jak na majówkę mocno jesienny. Przesiadując gdzieś pod lasem, spotkałem dwa lisy oraz kilka saren, niestety tym razem fotograficznie bezskutecznie. Pomimo tego czas spędziłem miło, leniwie i sielankowo. Jakiś samolot leciał i szumiał 🙂
