• Sarny

    Z ostatniej zasiadki przy lesie.

  • Jak duch

    Ostatnie kilka poranków spędziłem w lesie. Buszuję z innej strony mojego ulubionego lasu w oczekiwaniu na spotkanie ze stadem jeleni. Odwróciłem się za siebie, rogacz stał w bezruchu. Zrobiłem mu 2 zdjęcia, po czym spokojnie odszedł w swoją stronę.

  • Bocian

    Mazurskie żniwa dobiegły końca. Saren, dzików nie fotografuję, spłoszone odgłosami maszyn skutecznie ukrywają się w swoich siedliskach. Poczekam cierpliwie jeszcze kilka dni. Tego bociana sfotografowałem podczas żniw, kilkanaście metrów od hałaśliwego kombajnu, polował na myszy. Mam jeszcze do obrobienia kilka pożniwowych krajobrazów, ale to może następnym razem.

  • Nie ukrywam, że czekałem na ten widok. Pierwsze i chyba ostatnie, obłoki srebrzyste w tym roku. Pojawiły się kilka dni temu, wysoko na niebie około 22:30 (o tej porze zrobiłem to zdjęcie) równo o 23:00 były już skupione w jednym miejscu a po 30 minutach zrobiło się całkowicie ciemno.

  • Dziki

    Ponownie odwiedzam mazury zachodnie. Przyznam, że już od jakiegoś czasu miałem ochotę na spotkanie z dzikiem. Wędrując ostatnio za sarnami, odkryłem sporo miejsc w których dziki pozostawiły ślady po nocnej wyżerce. Wczoraj około 20:40 wybrałem się z sąsiadem (we dwóch raźniej) daleko poza wiejskie zabudowania. Po 30 minutach marszu w ogromnej duchocie dotarliśmy pod ambonę na wzgórzu. Chwilę później pojawiło się w oddali stado dzików. Przemierzyły równym tempem pole z żytem, a następnie przeniosły się do lasu obok. Niestety o tej porze, nie miałem możliwości na wykonanie lepszego zdjęcia, wracaliśmy prawie po omacku. Mam nadzieję, że następnym razem będzie więcej światła.

  • Kozioł w zbożu

    Moje łanie żerują ostatnio w zupełnie innej części rzepakowego rozlewiska. Ciężko do nich dotrzeć więc od kilku dni moje wyprawy kończyły się wyłącznie obserwacją. Wracając pewnego dnia z porannych zdjęć, a raczej obserwacji, napotkałem kozła, który z rozkoszą zajadał słodki Łubin Paszowy na polu Pana Tadeusza. Koziołek chyba mnie wyczuł i postanowił ukryć się w sąsiadującym zbożu. To był  dobry moment, żeby podejść go jeszcze bliżej.

  • Jelenie o poranku

    Po ostatnich przygodach z rzepakiem, byłoby grzechem nie pójść w to samo miejsce i nie sprawdzić, czy Jelenie pojawiły się w nowo odkrytej przeze mnie miejscówce. Pierwszego dnia wybrałem się na zdjęcia późnym popołudniem. Po drodze spotkałem starszego, sympatycznego człowieka, który przyszedł sprawdzić swoje pole z ziemniakami. Pan Tadeusz, jak tylko dowiedział się, że idę tropić Jelenie postanowił mi towarzyszyć. Znaleźliśmy gromadę, ale niestety spłoszyły się. Pan Tadeusz oprowadził mnie jeszcze po okolicy, opowiedział, które pola są Jego oraz gdzie mogę spodziewać się zwierząt. Postanowiłem że rano wybiorę się ponownie. O godz 5:30 byłem na miejscu i już z daleka widziałem, że pasą się częściowo w rzepaku, częściowo obgryzając sąsiadujące drzewka. Udało mi się zrobić kilka zdjęć i jak zwykle mam już plany na kolejny wyjazd.

    Pan Tadeusz.

     

  • Burza na Mazurach

    Lubię, kiedy mazurskie niebo ciemnieje i nadchodzi burza. Próbowałem sfotografować pioruny w oddali, ale niestety nie udało się. Obserwując nadchodzące wyładowania, które i tak przeszły bokiem, zauważyłem nadlatujące trzy żurawie. Kiedy mnie zobaczyły natychmiast wzbiły się wysoko.

  • Łobuzy w rzepaku

    Wyjechałem. Planowałem rano iść na zdjęcia, jednak dźwięk budzika nastawionego na godz. 05:00 dobił mnie tak, że zasnąłem. Trochę spontanicznie wybrałem się z rodziną na spacer w samo południe. Przyznam szczerze, że nawet nie planowałem zabierać ze sobą aparatu … pomyślałem jednak: co mi szkodzi. Poszedłem polną drogą mijając kilka gospodarstw, ule, konie, aż w końcu nastało pustkowie. Wokół zielono. Zasiane wcześniej zboża mają może kilkanaście cm. nazywam je o tej porze krainą Windowsa XP. W oddali na horyzoncie świecił na żółto rzepak. Ogromne pole kwitnącego, majowego rzepaku. Zauważyłem na tym polu ciemną kropkę z wystającymi uszami. Ucieszyłem się bardzo na widok jeszcze nie do końca zidentyfikowanego zwierza. W pierwszej chwili pomyślałem że to koziołek, ponieważ byłem bardzo daleko postanowiłem Go podejść. Po kilku minutach schowany za małym drzewem byłem już na granicy rzepakowego pola. Gdy wychyliłem się zza drzewa nikogo nie było. Celowo zrobiłem lekki hałas żeby móc zidentyfikować nieznajomego, który był tak pochłonięty jedzeniem, że przez ułamek sekundy mignęły mi tylko jego wielkie uszy. Zastanawiam się: Może to Dzik? Nie jest ciekaw? Nie wstał? Co jest? Po chwili ów nieznajomy podniósł głowę. Byłem w szoku. To Łania! Pierwszy raz w tych okolicach widzę Łanię!!! Zdążyłem jej zrobić jedno zdjęcie, popatrzyła jeszcze przez chwilę i natychmiast postanowiła się ewakuować. Tuż po tym, kilkanaście metrów ode mnie wstała kolejna Łania, obok niej Jeleń oraz jeszcze jedna! Wrażenia niesamowite. Ten dzień był dla mnie maksymalną niespodzianką i wielkim odkryciem. Nareszcie mam w pobliżu Jelonki i na pewno będę je co jakiś czas odwiedzał.

  • Już prawie ruda.

    Sarny zmieniają suknię  dwa razy w roku – wiosną i jesienią. Stara sierść wypada całymi kępami. Na skutek ocierania się o krzewy, wysokie trawy i leśną gęstwinę, najwcześniej wyczesywane są zimowe włosy z okolic głowy, szyi i boków tułowia. Przesiadując późnym popołudniem na ambonce zaobserwowałem trzy takie „wypłochy”.