Ostatni weekend był w 100% zdjęciowy. Pogoda niestety nie dopisała, jednak z Wezdim wybraliśmy się na nocny plener. Kilka miesięcy temu opisywałem moje próby fotografowania nieba nocą, tym razem było znacznie lepiej.
-
-
A tak przed weekendem 🙂
-
Lipiec, sierpień zleciał. Ostatnio zdjęć nie robiłem, tradycyjnie w weekend padał deszcz. W najbliższy weekend również ma padać… 😐 Czekam na jesień, mam mnóstwo nowych miejscówek na zdjęcia, ale drzewa muszą zmienić kolory 🙂
-
To słowo powtarzane było w ten weekend bardzo często. Zostało tylko 5 dni pracy, a potem całe 10 dni na mazurach. W planach zdjęcia i wykopki z Pascalem 🙂 Dzisiaj znalazłem kompletny, lekko zardzewiały pocisk z 1935 roku i kawałek harmonijki ustnej 🙂 Żniwa już się oficjalnie zaczęły i łatwiej się szuka na skoszonych polach 🙂 Na zdjęcia też znalazł się czas.
-
O tej godzinie wstałem i wyruszyłem na zdjęcia. Przyznam, że to jest pierwszy raz, kiedy tak wcześnie udało mi się wstać specjalnie < podkreślam – po to żeby pójść w plener. Wyruszyłem polną drogą wzdłuż jeziora, która po pewnym czasie przekształciła się w wązką ścieżkę. Po drodze spotkałem dwie sarny ale niestety nie mam doświadczenia w robieniu zdjęć czemuś co nagle wyskakuje znikąd i po 2 sekundach znika 🙂 Skupiłem się na czymś, co nie zamierzało uciekać 🙂










